niedziela, 4 stycznia 2015

Lubię siebie !/?


Zanim napiszę o celach, chciałabym poruszyć inny temat. 





Lubisz siebie? Za co? Tu masz pole do popisu. Myśl lub też nie myśl i automatycznie  wypisuj za co siebie lubisz, od wyglądu, przez charakter, po sukcesy. Pisz. Nie wahaj się. Nawet najmniejsza rzecz jest godna uwagi. Pisz. Pisz. Pisz. Aż zapiszesz… no właśnie ile napisałaś/łeś?  Trudno jest ci pisać? Czy może przychodzi ci to z łatwością? Zadanie do łatwych nie należy. Wiem to doskonale z autopsji. Kilka lat temu zmieściłabym się pewnie w 5 rzeczach. Choć może i z tym przesadziłam. Teraz jestem w stanie wymienić dość sporo, choć nadal nad tym pracuję. Samoakceptacja i  lubienie siebie czasem nie przychodzi łatwo, pomijam narcystyczne dusze, choć zdarzają się i takie osoby, które na zewnątrz są  Narcyzkami i Narcyzami, a w środku są zdominowane przez Krytyka Wewnętrznego - Sabotażystę i skrywają masę kompleksów, a samo wychwalanie się (choć jest wpisane w naturę ludzką) ma na celu podniesienie swojego mniemania o sobie.  O Krytyku już trochę pisałam tu.

Lubienie siebie jest podstawą. Budowanie relacji z innymi nie uda się, jeśli nie potrafimy zaakceptować innych. Nie lubisz siebie to jak masz lubić i akceptować innych? Szanować, cieszyć się ich szczęściem? W takich wypadkach władają nami 3Z: złość, zawiść, zazdrość. Bo przecież ONI SĄ tacy super a ja nie, bo ONI mają, a ja nie, ONI coś osiągnęli, a ja jestem nikim. I tak hodujemy w sobie niechęć do siebie i do świata.  A to wpływa na nasze całe życie. I tak, sukcesu  nie osiągniemy, bo przecież wmawiamy sobie, że do niczego się nie nadajemy. Właściwie to nawet celu nie określimy, bo będziemy myśleć, że to nie dla nas, że lepsi powinni się tego podejmować, a my? Tacy słabi, brzydcy, zbyt głupi, za mało zorganizowani, a do tego brak nam wszelkich umiejętności i kompetencji. Więc jak możemy to zrobić?!



Moja przygoda z lubieniem siebie, zaczęła się na zajęciach z callaneticsu na studiach. Zajęcia prowadziła kobietka, która  wywarła na mnie ogromne wrażenie. Zmieniła nie tylko mój pogląd na statyczne ćwiczenia, których nie lubiłam (wolę pot, szybkie tętno i utratę oddechu podczas ćwiczeń), ale i na podejście do życia. Na pierwszych zajęciach zapytała nas czy mówimy sobie, że siebie lubimy. Popatrzyłyśmy na siebie z dziwnym uśmiechami i niedowierzaniem. Potem już co zajęcia o to pytała. Mówiła, że to ważne. Mamy stawać przed lustrem i mówić: Lubię cię.
Powtarzać to tak długo i często, aż powiemy to z przekonaniem. Potem miałyśmy dodać uśmiech, życzliwe spojrzenie i przytulenie. Tak, miałyśmy same siebie przytulać. Demonstrowała nam w jaki sposób. W międzyczasie opowiadała nam o sile umysłu i wyobraźni. O tym, żeby wyobrażać sobie różne rzeczy, np.  siebie, takie jakie chcemy być, rzeczy które chcemy mieć, to, co chcemy osiągnąć w życiu. Czytała nam czasem fragmenty książki „Sekret” i mówiła o sile przyciągania.  I tak każde zajęcia oprócz ćwiczeń fizycznych, wypełnione były ćwiczeniami ducha. Na wspomnienie tej pani, uśmiech pojawia mi się na twarzy. Choć  18 wiosen minęło jej dość dawno, to duchem właśnie tyle miała. Zawsze uśmiechnięta, pełna energii, której pozazdrościłby jej nie jeden 20latek (w tym i ja), pozytywnego nastawienia i życzliwości, które emanowały z jej spojrzenia. Chciałabym być w jej wieku właśnie taką osobą i taką nauczycielką, która swoim przykładem zmieni życie jakiegoś człowieka.

Teraz i ja wam chcę przekazać to, co przekazała mi "Pani W-Fistka". Stawajcie codziennie przed lustrem, patrzcie na siebie z miłością i mówcie do siebie, że się lubicie, kochacie. Możecie iść krok dalej. Pochwalcie siebie: masz ładne oczy i uśmiech, jesteś mądra, życzliwa, wrażliwy. Początki są trudne, ale potem jakoś leci. Ja wam to mówię, no dobra, piszę. To pierwszy krok do zmiany swojego życia. Lubiąc siebie, zaczynasz inaczej patrzeć na świat. Nabiera on barw i sensu. Nie ważne ile czasu zajmie ci droga do zaakceptowania i polubienia siebie, czas upływa a to co się osiągnie jest nie do pisania. To trzeba przeżyć na własnej duszy i własnym ciele! 


- Dlaczego wszyscy tutaj są tak szczęśliwi, a ja nie?

- Dlatego, że nauczyli się widzieć dobro i piękno wszędzie - odrzekł Mistrz. 

- Dlaczego więc ja nie widzę wszędzie dobra i piękna? 

- Dlatego, że nie możesz widzieć na zewnątrz siebie tego, czego nie widzisz w sobie." Anthony de Mello



Szczypta lekcji miłości:




A Ty za co siebie lubisz? 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz