Jedno ciało, wiele dusz?
O tym, że żyjemy w nieustannym
dialogu wiadomo nie od dziś, ale fakt, że najwięcej czasu spędzamy na
prowadzeniu go z samym sobą może niektórych bardzo zaskoczyć. Co ciekawsze,
mamy zdolność do prowadzenia dwóch rozmów
jednocześnie. Rozmawiając z żebrakiem proszącym nas o pieniądze, w
środku nas toczy się batalia o to, co powinniśmy zrobić. Faust narzekał, że w jego piersi mieszkają dwie dusze[1],
które pragną czegoś zupełnie innego. Bismarck natomiast twierdził, że ma w sobie cały skłócony tłum. Nie jest to
nic nadzwyczajnego. Zwykła psychiczna codzienność człowieka.
Źródło: http://www.erdece.ownlog.com/
Hubert Hermans, holenderski psycholog i twórca koncepcji dialogowego Ja, twierdził, że w wyobrażonej przestrzeni
umysłu znajdują się autonomiczne i dynamicznie zorganizowane ośrodki. Nazwał je
pozycjami Ja, ale można je także określić jako podosobowości (Stone), pozycje
myślowe czy wewnętrzni rozmówcy (Schulz von Thun). Pozycje Ja kształtują się pod wpływem
wartości, postaw i cech jakie przekazują nam innymi ludzie, przeczytane
książki, obejrzane filmy. Ponieważ każda subosobowość powstała w specyficznych
dla siebie warunkach, posiada także własny punkt widzenia otaczającego świata
oraz przedstawia własną wizję Ja. Aktywacja głosu jakim jest obdarzona, zależna
jest od sytuacji oraz pozycji jaką zajmuje w hierarchii znaczeń. Zestaw elementów
pozycji myślowych jest unikatowy jak
linie papilarne. Każdy, w zależności od charakteru czy przeżyć, może mieć w
sobie Szarą Myszkę, Wojownika, Eksperta, Marudę, Marzyciela, Dietetyka,
Imprezowicza czy Kapryśne Dziecko. Do niektórych subosobowości nie przyznajemy
się, uważamy je za nieskuteczne lub bezwartościowe, dlatego spychamy je do
„piwnicy” naszej świadomości. Istnieją jednak podosobowości, które występują u
każdego człowieka. Pierwszą i najważniejszą jest Wewnętrzne Dziecko, z którym się rodzimy. Odpowiada za naszą dziecięcą,
naturalną radość życia. Towarzyszy nam
cały czas choć przez różnego rodzaju doświadczenia bywa zagłuszony. Potakiwacz każe nam być miłymi i
dostosowywać się do życzeń innej osoby. Urzędnik
mówi nam jacy powinniśmy lub nie powinniśmy być. Poganiacz i Perfekcjonista
zajmują się naszymi sukcesami. Ten pierwszy mobilizuje nas do pięcia się wzwyż i osiągania
celów, drugi dba o to, abyśmy idealnie wyglądali i działali. Do tej grupy
należy także Wewnętrzny Krytyk,
który nieustannie poddaje nas ocenie. Wszyscy
wewnętrzni rozmówcy są ze sobą powiązani i żyją w interakcji, która przybierać
może różne formy: od negocjacji
przez kooperację, opozycję, po konflikt lub zgodę. Wielość Ja jest
niezbędna, aby dialog wewnętrzny mógł zaistnieć, ale by osobowość mogła być
spójna, nad wszystkimi Ja stoi
„metapozycja” Self, która jawi się nam jako całość. Dlatego nie mówimy o
sobie jako „my” czy „moje dobre Ja”. „Metapozycja” porządkuje wszystkie głosy i
działa tak, aby poszczególne autonomiczne części naszej osobowości utworzyły
wspólnotę, którą Hermans nazywa „społeczeństwem umysłu”.
Dialogowe Ja nie
ogranicza się wyłącznie do dialogu wewnętrznego. To też głośne myślenie,
mówienie do siebie czy udzielanie głosu postaciom - maskotkom, jak to podczas
zabawy robią dzieci lub ze zdjęć, kiedy oglądamy rodzinny album. Do czego służy
nam dialogowa strona naszego wnętrza? Dialogi pełnią wiele funkcji
adaptacyjnych i rozwojowych. Dzięki
nim człowiek może spojrzeć na pewne sprawy z różnych punktów widzenia.
Konfrontacje sprzecznych głosów mogą
doprowadzić do uzgodnień lub opracowania nowej idei.[2]
Perspektywa temporalna umożliwia refleksję
nad swoim życiem, przez co sprzyja także mobilizacji do samorozwoju.
Dialogi umożliwiają też przećwiczenie rozmowy, która ma się wydarzyć. Pozwalają
uciszyć tęsknotę za ukochaną osobą. Z
racji tego, że dialog wewnętrzny dzieje się w wyobraźni człowieka, co oznacza
jego plastyczność, zyskuje znaczną
przewagę nad międzyludzkim. Jednak to ten drugi niesie ze sobą realne doświadczenie spotkania z „innym”i w związku z
tym całą nieprzewidywalność tej relacji, która[…] rozgrywa się naprawdę.[3]
Człowiek musi nauczyć się inicjować oraz zawieszać dialog wewnętrzny a
także korzystać z niego w sposób umiarkowany i adekwatny do sytuacji. Wsłuchanie
się w treści niesione przez głosy, pozwoli
nam lepiej zrozumieć siebie i dostosować nasze zachowanie do tego, czego tak
naprawdę potrzebujemy.
Dialog z samym sobą jest równie ważny jak ten z drugim człowiekiem. Mogę
stwierdzić, iż oba na siebie wzajemnie oddziałują. To, co jest w naszym wnętrzu
ukazuje się w relacjach z innymi, i odwrotnie, relacje z innymi wpływają na
jakość naszego dialogowego Ja. Poświęcajmy, wiec więcej czasu na rozmowy z
sobą. Wsłuchajmy się w to, co ma nam do powiedzenia jakaś cząstka nas. Może ma
to istotne znaczenia dla naszego funkcjonowania i bycia w świecie.
Literatura:
1.
Oleś P.K, Puchalska-Wasyl M., Dialog z samym sobą, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012
2.
Schulz von Thun F., Sztuka
rozmawiania. Dialog wewnętrzny, Wydawnictwo WAM, Kraków 2002
3.
Stone H. i S., Wewnętrzny
Krytyk. Jak zmienić destrukcyjną samokrytykę w twórcze wsparcie ,
Wydawnictwo Ravi, Łódź 2003

