sobota, 27 grudnia 2014

Świat twoim lustrem


Zastanawiałeś się kiedyś jak ty i twoja postawa wpływacie na otoczenie oraz twoje doświadczenia? 














Życie odpowiada na ogół na nasze oczekiwania i taki przybiera kształt, by je spełnić.  Richard M. De Vos


Nasze doświadczenia (świat zewnętrzny) są odzwierciedleniem tego, co jest w nas (świat wewnętrzny). Myśli, czasem nie od razu, stają się rzeczywistością. Nabierają kształtu dokładnie takiego, jak w naszym umyśle. 


Skupiając się na rzeczach negatywnych, na problemach rodzinnych, zdrowotnych, finansowych i wielu innych, zapraszamy je do naszego życia, a przez to, że nieustannie o nich myślimy i mówimy, stają się jego częścią. 

Myśli i słowa budują naszą rzeczywistość, (należy też wziąć pod uwagę prawa przyciągania) więc myśląc pesymistycznie  ściągamy na siebie kolejne niezbyt miłe sytuacje. Mówimy: nieszczęścia chodzą parami, ale przecież i szczęścia parami chodzą! a nawet stadami :)  Dodajmy barw i nadziei naszym myślom, a nasz świat stanie się lepszy. Kreujmy w myślach Ż(ż)ycie takie, jakie chcielibyśmy wieść. Skupiajmy się na tych dobrych rzeczach, bądźmy za nie wdzięczni, ale doceniajmy też te gorsze dni czy doświadczenia. One są po coś. Może przeciwności losu zdarzają się na naszą prośbę, bo np. prosimy o siłę i wytrwałość. A jak je posiąść i rozwinąć, jeśli nie w trakcie trudnych doświadczeń?   Wszystko co się zdarza czegoś nas uczy, starajmy się więc wyciągać wnioski i szukać pozytywnych stron nieszczęść.

 Grunt to dobre nastawienie!

Nasz wewnętrzny świat, czyli to jak się czujemy, co myślimy o sobie, o innych, o tym, czym się zajmujemy, wpływa na naszą komunikację werbalną i pozawerbalną, wygląd, zachowanie. To z kolei warunkuje sposób, w jaki odbierze nas otoczenie. Uśmiechnięci ludzie, o pewnej wyprostowanej postawie wzbudzają więcej  sympatii, zaufania niż ci ponurzy i przygarbieni. W momencie zagubienia w obcym mieście, jasne jest, że o pomoc poprosimy osobę o przyjaznym nastawieniu. Sama zauważyłam, że gdy jestem optymistycznie nastawiona do Życia, a poznać to po bananie na twarzy [:)] i radości w oczach, czasem po tanecznym kroku i nuceniu pod nosem jakichś wymyślonych melodii, więcej osób prosi mnie o pomoc lub też zagaduje od tak, mimo że wokół jest więcej osób. 



Postawa pozytywna vs. negatywna

Pozytywna postawa: pozytywne myśli, wiara w lepsze jutro, aktywność, dobre uczynki, uśmiech, wdzięczność, radość z Bycia; kolorowe ubrania, gesty otwartości, wyprostowana postawa ciała, radosny i ekspresyjny głos.




















Negatywna postawa: pesymistyczne myśli, smutek, bierność, narzekanie; gesty zamknięcia, przygarbiona postawa ciała, smutny głos.


















A na koniec zdanie do przemyślenia. Zachęcam do podzielenia się przemyśleniami w komentarzach:)


Budzimy w innych ludziach  takie same nastawienie, jakie żywimy wobec nich. Elbert Hubbard



[:)] "O karuzeli życia" L.U.C


Banany na twarzy, żadnych warzyw, niech życie nie waży się 

nikogo poparzyć

Banany na twarzy, żadnych warzyw, jeśli coś nas parzy to 

piaseczek na plaży

Banany na twarzy, żadnych warzyw, chce widzieć jak w oczkach 

szczęście się żarzy







niedziela, 21 grudnia 2014


Moje życie. Mój wybór


Jak się dzisiaj czujesz? 



Czujesz, że Żyjesz?



Nie mam na myśli fizycznego stanu i odpowiedzi w stylu babć i dziadków: "jak boli, to znaczy że żyję". 

Czy twoja dusza cieszy się z tego, że Jest i ona i nowy dzień?
A serce rwie się do działania?
Rozpiera cię energia? Swoją postawą pokazujesz, że kochasz Życie?











Uśmiechem i pozytywnym myśleniem zarażasz innych?












Potrafisz obudzić w sobie dziecko? Cieszyć się całym sobą i dać się porwać najdzikszym tańcom radości? 





Dostrzegasz piękno i niepowtarzalność otaczającego cię świata?












Docenisz wszystko, co cię 
spotyka? 
Potrafisz być za to wdzięczny? 
Cieszysz się małymi rzeczami?









Lubisz siebie? Doceniasz to, co robisz? Dbasz o siebie? Sprawiasz sobie przyjemności? Wierzysz w siebie? Wyrażasz własne zdanie? Szanujesz swoje potrzeby i przekonania? 













Rozwijasz się (książki, szkolenia, samopoznanie) i swoje pasje? Robisz to, co kochasz? Dajesz ponieść się temu? 







Korzystasz z każdej okazji, którą daje ci los? (do rozwoju, naprawy relacji rodzinnych, zmiany pracy, mieszkania, znalezienia partnera, zdobycia biletu na koncert) Potrafisz zaryzykować? 





Dajesz siebie innym? Dzielisz się z nimi swoim czasem? Słuchasz?Pomagasz? Towarzyszysz w codziennych radościach i troskach?  


Na ile z tych pytań odpowiedziałaś/łeś twierdząco? Satysfakcjonuje cię to?

 Żyć, czyli: 
  • Być dla innych ( nie tylko ciałem),
  • być dobrym oraz szanować siebie i innych,
  • lubić siebie,
  • widzieć we wszystkim cud dnia powszedniego, 
  • doceniać małe rzeczy,
  • pielęgnować w sobie naturalną ciekawość, radość, spontaniczność,
  • rozwijać się,
  • znaleźć pasję i dać się jej pochłaniać,
  • podejmować wyzwania i ryzyko,
  • szukać pozytywnych stron każdej sytuacji,
  • uśmiechać się, duuuuużo się uśmiechać :) ,
  • ruszać się (spacery, taniec, sport),
  • zdrowo odżywiać się.


Czy może twoje życie wygląda tak:


Nie lubisz siebie? Ciągle coś ci się w tobie nie podoba? Porównujesz się z innymi? 










Narzekasz na wszystko i na wszystkich? 
Wszystko jest nie takie jakbyś chciał żeby było?




A może tak jak smerf Maruda, nie cierpisz tego, że nie cierpisz?



Nieustannie jesteś smutny i zarażasz swoim nastawieniem innych? 


Brakuje ci pasji? Nudzisz się? Nic ci się nie chce? Nie wiesz co ze sobą zrobić lub coś byś zrobił, ale nie wiesz co? 

Życie czy życie? Która wizja pasuje do ciebie?
Ja wolę tą pierwszą: Życie. Jednak różnie to bywa, czasem wystarczy gorszy dzień, niewyspanie, albo tak dobrze znane kobietom hormonki ;) i Ż maleje. Czarne barwy, nijakość lub bylejakość zalewają cały mój świat, smutek za nie wiadomo czym i niechęć do wszystkiego i wszystkich, a najbardziej do siebie. Nie lubię takich stanów, ale mają też swoje zalety. Po czasie wegetacji super jest wrócić do Życia! Widzieć piękno dookoła. Cieszyć się z tego, że spotykam miłych  i życzliwych ludzi. Że słońce świeci.  I to właśnie dla mnie! Ptaki śpiewają radośniej. Eh! Że w ogóle śpiewają, bo wcześniej ich nie słyszałam (człowiek smutny traci wszystkie zmysły i nie dostrzega piękna świata). Aż się rozmarzyłam. :) Mimo wspaniałych powrotów do Żywych, wolę Żywa być przez większość czasu, dlatego staram się więc nieustannie nad sobą pracować, nad myśleniem, postawą, aktywnością. Nic nie przychodzi od tak. Czasem trzeba robić coś na siłę, na przekór sobie, aż w końcu coś w nas "zatrybi" i ruszy całą machinę pozytywnego Życia. 

A twoje życie jak teraz wygląda? Chcesz żeby dalej takie było? Chcesz coś zmienić? Poprawić? 





Pamiętajmy! 






Więc:




 

niedziela, 7 grudnia 2014

Z perfekcyjnej w wystarczająco dobrą

Perfekcyjna kobieta w perfekcyjnie dobranym i wyprasowanym stroju w perfekcyjnie czystym samochodzie. Nieustanna harówka by dojść do ideału. Po co się tak silisz? Dla Niego zawsze będziesz zbyt słaba, zbyt brzydka, zbyt głupia. Jego nigdy nie zadowolisz. Męża? Ojca? Szefa? Może i też. Ale On jest twoim Alfą i kompasem wskazującym drogę. Kimś, kto cię nigdy nie opuści. Kim jest tajemniczy On? To twój Wewnętrzny Krytyk. 

Krytyk to bardzo mądra bestia. Według Stone’ów posiada nieomylną intuicję i nawet dwu-, trzykrotnie wyższy iloraz inteligencji od nas samych. Działa z szybkością komputera najnowszej generacji. Potrafi przeskakiwać z tematu na temat i wyszukiwać wszelkie nasze wady oraz niedociągnięcia, nawet te niewidoczne gołym okiem. Towarzyszy nam w każdej chwili, dlatego też zna nasze emocje, które dogłębnie potrafi przeanalizować. Do tego wszystkiego należy dodać bazę ideałów, którą dysponuje i do której nas porównuje. Skąd wzięła się ta baza i po co to porównywanie? Wewnętrzny Krytyczny Głos budowany jest od początku naszego życia. Rodzice, nauczyciele, znajomi, a także media od maleńkości pokazują nam jacy powinniśmy być zarówno pod względem zachowania jak i wyglądu, co powinniśmy robić lub co zaniechać, z racji nieprzyzwoitości lub nieużyteczności. Krytyk, aby uchronić nas i to bezbronne Dziecko, które w nas tkwi,  przed cierpieniem spowodowanym odrzuceniem, wyśmianiem czy porażkami stosuje się do tych wszystkich komunikatów i zaczyna nas krytykować zanim zrobią to inni. Krytykuje naszą całą osobę, od wyglądu, przez emocje aż po umysł. Czasami zapędza się tak bardzo, że niewielkie potknięcia urastają do rangi zbrodni przeciwko ludzkości. Pokazuje, że nasze życie to pasmo porażek. Przykleja nam etykiety nieudaczników, grubasów, głupków czy leni. Jako wszechwiedzący i jasnowidzący mówi nam, że nasz pomysł jest kiepski, plan i tak się nie powiedzie, że nikt nas nie lubi. A porównania? Mówi: Kaśka potrafi zrezygnować ze słodyczy i jak ona wygląda!
A Jurek jak świetnie sobie radzi w pracy. Jest lepszy od Ciebie. Słuchając tych wszystkich negatywnych sądów na nasz temat, pogarsza nam się samopoczucie,  przestajemy wierzyć w siebie i swoje możliwości. Ryzyko staje się nam obce, bo panicznie boimy się porażki i wyśmiania. A kreatywność? Jaka kreatywność?! On nie pozwoli na tworzenie nowości, bo wszystko będzie nie takie jak trzeba, nie zmieści w ramach jakie wyznaczył krąg najbliższych osób, a przede wszystkim przecież i tak wszystko zepsujesz! Nadmierny balast złych opinii na nasz temat może doprowadzić do zniechęcenia i utraty sił. Od tego już nie daleko do fizycznego i psychicznego wyczerpania oraz depresji[1] 

Jakie życie byłoby piękne bez Krytyka. Nikt nie sabotuje naszych planów, nie obniża naszej samooceny i nie odbiera radości życia. Kusząca myśl, nieprawdaż? Niestety, życie bez niego jest niemożliwe i zresztą nie warto się go pozbywać. Umiejętnie pokierowany może stać się naszym sprzymierzeńcem. Postępuje wtedy jak dobry rodzic, który daje wsparcie, pomaga bezpiecznie podejmować ryzyko oraz ułatwia bycie elastycznym i kreatywnym. Jest neutralny i nie pozwala martwić się tym, co pomyślą inni.[2] Jego obiektywność pozwala mu na chłodne analizowanie wydarzeń, dzięki czemu nie przypisuje winy ani nam jako jego nosicielkom ani nikomu innemu. Taka neutralna ocena sytuacji pozwala nam odpowiednio dostosować postępowanie i zachować samodyscyplinę.[3] Krytyk - Sprzymierzeńca pomaga nam też przyjmować rady i zalecenia bez poczucia, że jest to znak naszej słabości.[4] I co najważniejsze samodoskonalenie dla niego oznacza rozwój i przygodę, a nie harówkę, ponieważ nie ma w nas niczego „złego”. Teraz to wszystko brzmi lepiej, prawda? Ale jak zamienić Sabotażystę w Sprzymierzeńca? Pierwszy krok już za Tobą. Wiesz, że istnieje i jak może wpływać na ciebie. Teraz wsłuchaj się w to, co i kiedy mówi. Przypomina ci kogoś? Krzywdzące uwagi rodziców? Niemiłe opinie kolegów? Poglądy cioci Zosi? Zgadzasz się z tymi wypowiedziami? Wpływają na ciebie konstruktywnie? Co czujesz, gdy ich słuchasz? Chcesz się tak czuć? A teraz odpowiedz na krytykę. Mówi ci, że za mało się postarałaś i dlatego znowu ci nie wyszło? Opowiedz mu o swoich sukcesach i o działaniach. Powiedz, że zrobiłaś wszystko co mogłaś i jesteś zadowolona, że spróbowałaś. Pokaż, że jesteś z siebie dumna, że masz prawo do błędów, bo przecież to one uczą najbardziej.  Nie musisz być idealna, taka jak jaką chcą cię widzieć inni. Bądź sobą, swoją przyjaciółką. Dbaj o swoje wewnętrzne Dziecko. Niech poczuje się doceniane, kochane i bezpieczne. Krytyk zamiast je chronić, zajmie się swoim zadaniem. Dostarczy rzetelnej oceny sytuacji, nie atakując cię. Pamiętaj jednak, że Krytyk jest swojego rodzaju systemem alarmowym informującym o zagrożeniu. Powtarzające się jego komunikaty w określonej kwestii powinny zwrócić twoją uwagę. Może, gdy mówi, że „Jesz za dużo niezdrowych rzeczy. Jesteś gruba i słaba” chce ci pokazać, iż martwi się o twoje zdrowie i powinnaś lepiej o siebie zadbać. Jeśli mimo wielu podejmowanych rozmów i wsłuchiwania się w jego słowa, nadal cię przeraża, paraliżuje czy dołuje, narysuj go. Może śmieszny kapelusz i spodenki w kwiatki spowodują, że straci w twoich oczach. A teraz spójrz na niego. To mały bezbronny i wystraszony stworek, który próbuje cię chronić. Pokaż mu, że nie ma się czego bać.  Zaopiekuj się nim i Wewnętrznym Dzieckiem.

Zaprzestanie krytykowania samych siebie nie jest łatwe i nie stanie się  z dnia na dzień. Jednak wszelki wysiłek, jaki włożymy w zamianę Krytyka - Sabotażysty w Sprzymierzeńca przyniesie wymierne korzyści. Wspaniale będzie obudzić się pewnego ranka, spojrzeć w lustro i pomyśleć: Jestem wspaniała! Dam sobie ze wszystkim radę!  I mimo, że do perfekcyjności trochę nam będzie brakować, będziemy szczęśliwe będąc sobą. Podejmiesz ten trud? 






[1]Stone S. i H., Wewnętrzny krytyk. Jak zmienić destrukcyjną samokrytykę w twórcze wsparcie, Wyd. Ravi, Łódź 2004, s.19
[2] Stone S. i H., Wewnętrzny krytyk. Jak zmienić destrukcyjną samokrytykę w twórcze wsparcie, Wyd. Ravi, Łódź 2004, s. 219
[3] Ibidem
[4] Ibidem


Bibliografia
1. Stone S. i H., Wewnętrzny krytyk. Jak zmienić destrukcyjną samokrytykę w twórcze wsparcie, Wyd. Ravi, Łódź 2004
Netografia
1. http://www.psychoterapia.kielczyk.pl/index.php?idp=29



sobota, 22 listopada 2014

Jedno ciało, wiele dusz?


O tym, że żyjemy w  nieustannym dialogu wiadomo nie od dziś, ale fakt, że najwięcej czasu spędzamy na prowadzeniu go z samym sobą może niektórych bardzo zaskoczyć. Co ciekawsze, mamy zdolność do prowadzenia dwóch rozmów  jednocześnie. Rozmawiając z żebrakiem proszącym nas o pieniądze, w środku nas toczy się batalia o to, co powinniśmy zrobić. Faust narzekał, że w jego piersi mieszkają dwie dusze[1], które pragną czegoś zupełnie innego. Bismarck natomiast twierdził, że ma w sobie cały skłócony tłum. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Zwykła psychiczna codzienność człowieka.
Źródło: http://www.erdece.ownlog.com/

Hubert Hermans, holenderski psycholog i twórca koncepcji dialogowego Ja, twierdził, że w wyobrażonej przestrzeni umysłu znajdują się autonomiczne i dynamicznie zorganizowane ośrodki. Nazwał je pozycjami Ja, ale można je także określić jako podosobowości (Stone), pozycje myślowe czy wewnętrzni rozmówcy (Schulz von Thun).  Pozycje Ja kształtują się pod wpływem wartości, postaw i cech jakie przekazują nam innymi ludzie, przeczytane książki, obejrzane filmy. Ponieważ każda subosobowość powstała w specyficznych dla siebie warunkach, posiada także własny punkt widzenia otaczającego świata oraz przedstawia własną wizję Ja. Aktywacja głosu jakim jest obdarzona, zależna jest od sytuacji oraz pozycji jaką zajmuje w hierarchii znaczeń. Zestaw elementów pozycji myślowych jest  unikatowy jak linie papilarne. Każdy, w zależności od charakteru czy przeżyć, może mieć w sobie Szarą Myszkę, Wojownika, Eksperta, Marudę, Marzyciela, Dietetyka, Imprezowicza czy Kapryśne Dziecko. Do niektórych subosobowości nie przyznajemy się, uważamy je za nieskuteczne lub bezwartościowe, dlatego spychamy je do „piwnicy” naszej świadomości. Istnieją jednak podosobowości, które występują u każdego człowieka. Pierwszą i najważniejszą jest Wewnętrzne Dziecko, z którym się rodzimy. Odpowiada za naszą dziecięcą,  naturalną radość życia. Towarzyszy nam cały czas choć przez różnego rodzaju doświadczenia bywa zagłuszony. Potakiwacz każe nam być miłymi i dostosowywać się do życzeń innej osoby. Urzędnik mówi nam jacy powinniśmy lub nie powinniśmy być. Poganiacz i Perfekcjonista zajmują się naszymi sukcesami. Ten pierwszy  mobilizuje nas do pięcia się wzwyż i osiągania celów, drugi dba o to, abyśmy idealnie wyglądali i działali. Do tej grupy należy także Wewnętrzny Krytyk, który nieustannie poddaje nas ocenie.  Wszyscy wewnętrzni rozmówcy są ze sobą powiązani i żyją w interakcji, która przybierać może różne formy: od  negocjacji przez  kooperację, opozycję, po  konflikt lub zgodę. Wielość Ja jest niezbędna, aby dialog wewnętrzny mógł zaistnieć, ale by osobowość mogła być spójna, nad wszystkimi Ja stoi „metapozycja” Self, która jawi się nam jako całość. Dlatego nie mówimy o sobie jako „my” czy „moje dobre Ja”. „Metapozycja” porządkuje wszystkie głosy i działa tak, aby poszczególne autonomiczne części naszej osobowości utworzyły wspólnotę, którą Hermans nazywa „społeczeństwem umysłu”.


Dialogowe Ja nie ogranicza się wyłącznie do dialogu wewnętrznego. To też głośne myślenie, mówienie do siebie czy udzielanie głosu postaciom - maskotkom, jak to podczas zabawy robią dzieci lub ze zdjęć, kiedy oglądamy rodzinny album. Do czego służy nam dialogowa strona naszego wnętrza? Dialogi pełnią wiele funkcji adaptacyjnych i rozwojowych.  Dzięki nim człowiek może spojrzeć na pewne sprawy z różnych punktów widzenia. Konfrontacje sprzecznych głosów mogą doprowadzić do uzgodnień lub opracowania nowej idei.[2] Perspektywa temporalna umożliwia refleksję nad swoim życiem, przez co sprzyja także mobilizacji do samorozwoju. Dialogi umożliwiają też przećwiczenie rozmowy, która ma się wydarzyć. Pozwalają uciszyć tęsknotę za ukochaną osobą.  Z racji tego, że dialog wewnętrzny dzieje się w wyobraźni człowieka, co oznacza jego plastyczność,  zyskuje znaczną przewagę nad międzyludzkim. Jednak to ten drugi niesie ze sobą realne doświadczenie spotkania z „innym”i w związku z tym całą nieprzewidywalność tej relacji, która[…] rozgrywa się naprawdę.[3] Człowiek musi nauczyć się inicjować oraz zawieszać dialog wewnętrzny a także korzystać z niego w sposób umiarkowany i adekwatny do sytuacji. Wsłuchanie się w treści niesione przez głosy,  pozwoli nam lepiej zrozumieć siebie i dostosować nasze zachowanie do tego, czego tak naprawdę potrzebujemy.
Dialog z samym sobą jest równie ważny jak ten z drugim człowiekiem. Mogę stwierdzić, iż oba na siebie wzajemnie oddziałują. To, co jest w naszym wnętrzu ukazuje się w relacjach z innymi, i odwrotnie, relacje z innymi wpływają na jakość naszego dialogowego Ja. Poświęcajmy, wiec więcej czasu na rozmowy z sobą. Wsłuchajmy się w to, co ma nam do powiedzenia jakaś cząstka nas. Może ma to istotne znaczenia dla naszego funkcjonowania i bycia w świecie.  



Literatura:
1.      Oleś P.K, Puchalska-Wasyl M., Dialog z samym sobą, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012
2.      Schulz von Thun F., Sztuka rozmawiania. Dialog wewnętrzny, Wydawnictwo WAM, Kraków 2002
3.      Stone H. i S., Wewnętrzny Krytyk. Jak zmienić destrukcyjną samokrytykę w twórcze wsparcie , Wydawnictwo Ravi, Łódź 2003






[1] Sztuka rozmawiania. Dialog wewnętrzny, Wydawnictwo WAM, Kraków 2002
[2] Oleś P.K, Puchalska-Wasyl M., Dialog z samym sobą, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012, s.147-148
[3] Oleś P.K, Puchalska-Wasyl M., Dialog z samym sobą, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012,s. 145

sobota, 8 listopada 2014

Och Życie! Kocham Cię nad Życie!






Zapewne nie raz i nie dwa ją słyszeliście. Pasja, namiętność, pazur z jakim Edyta Geppert wykonuje tą piosenkę sprawia, że każda komórka mojego ciała odżywa. Serce przepełnia się lekkością, nadzieją oraz nieokiełznaną radością i chęcią działania. Przelewa swą siłę na pozostałe części ciała, a mnie pochłania pasja Życia. Chcę tańczyć! Tańczyć z Życiem. Chcę założyć piękną czerwoną sukienkę, przyjąć wdzięczną postawę i dać się ponieść. Chcę zachwycać się światem, tak jak to robią małe dzieci, które dopiero go poznają. Chcę z zachwytem patrzeć na błękitne okno na niebie, na kolorowego motyla, który leci ku słońcu. Chcę czuć zapach deszczu i słyszeć kojący szum morza. Chcę zachwycać się małymi gestami i rzeczami. Chcę Być blisko innych i dla innych. Zachować wrażliwość i szczerość. Chcę poczuć, że Żyję i Jestem! Jak nigdy przedtem. Chcę BYĆ tu i teraz świadoma siebie i tego, co dzieje się dookoła.  A ty? Czego pragniesz? 


Chcę pisać tu o rzeczach, które sprawiły mi radość. Po co? Żeby i Was być może zarazić zachwytem nad Życiem i jego Darami, które w tych czasach nie są doceniane. Może to sprawi, że bardziej doceniać będziemy to, co posiadamy i to, co nas spotyka. I jednocześnie doda barw naszemu Życiu :) 

Chcę pisać też o poznaniu i samopoznaniu, o narzędziach, które nam to ułatwią, wszystko po to, by jako świadome siebie istoty zacząć Żyć pełną piersią. 

O czym jeszcze? Czas pokaże. ;) Jeśli będziecie mili jakieś pytania czy propozycje, dajcie znać. 

Słowa Życie i Być celowo napisałam w te sposób. życie i Życie oraz być i Być dla mnie mają inne znaczenie. O tym innym razem ;)